Just me

Od dawna starałem się odkryć moją prawdziwą naturę i to kim tak naprawdę jestem. Muszę przyznać, że nie było to proste zadanie, bo od kiedy pamiętam, czułem się trochę inny od otaczających mnie ludzi.

Byłem z pozoru całkiem zwykłym nastolatkiem, nie wyróżniałem się niczym szczególnym z tłumu moich rówieśników. Nikt chyba nawet nie zastanawiał się, że mogę być inny. Ale ja to po prostu czułem. Od zawsze szczerze zakochany w muzyce, od najmłodszych lat uczyłem się grać na perkusji.

Fascynacja akurat tym instrumentem nie wzięła się znikąd. Podziwiałem wówczas wielu perkusistów z różnych zespołów. Moi rodzice byli zdziwieni , gdy jako pięcioletni chłopiec oznajmiłem im, że to właśnie perkusja jest instrumentem, który jest mi przeznaczony. Na początku próbowali mnie jeszcze przekonać do gry na gitarze, co wydawało mi się wtedy strasznie nudne i pospolite, nawet zaproponowali mi grę na skrzypcach. Nie zgodziłem się jednak na to. Byłem szczerze zafascynowany bębnami i ich możliwościami. Teraz nie żałują, że w końcu przystali na moją prośbę i zgodzili się na spełnienie mojego dziecięcego marzenia.

Częste ćwiczenia i próby pozwalały mi się skutecznie wyładować w tak pozytywny sposób. Myślę, że to właśnie dzięki temu mój okres młodzieńczego buntu był naprawdę bardzo krótki i nie tak wybuchowy jak zdarzało mi się zaobserwować u moich znajomych. Nie wpadłem ani w złe towarzystwo ani nie szlajałem się nocami po dziwnych spelunach, aby wrócić następnego dnia do domu kompletnie nawalonym. Po części mnie to cieszyło, ale po części to nawet nie wiedziałem co mnie omija. Nie za bardzo mnie to jednak martwiło. Zwyczajnie nie byłem zainteresowany takimi rzeczami. W głowie miałem tylko muzykę i grę na bębnach. Kochałem to.

W całości oddawałem się swojej pasji i to mi w zupełności wystarczało do pełni szczęścia. Nie myślałem wtedy o niczym innym.

Znajomi podziwiali moją wytrwałość w dążeniu do celu i nigdy nie miałem w szkole ani w ogóle problemów z powodu mojego wycofania z życia społecznego. Było w porządku i miałem spokój.

Gorzej zaczęło być w liceum. Ludzie byli zupełnie nowi, w większości nikt się nie znał i dlatego chcieli się dobrze zapoznać. Rozmawiałem z nimi i wydawało mi się, że będzie wszystko po staremu- tak jak byłem do tego przyzwyczajony, że ludzie niezbyt interesowali się moją osobą. Ale jednocześnie zdawałem sobie sprawę, że to dopiero początek i wszystko mogło się jeszcze zmienić. Mimo tego, starałem się nie zrażać do nowych znajomych. Jak na moje możliwości społeczne i tak uważałem, że szło mi zaskakująco dobrze. Miałem w klasie nawet czterech znajomych, z którymi regularnie rozmawiałem i kilku takich, z którymi utrzymywałem luźne kontakty. Uważałem to za całkiem spory sukces.

Pewnego dnia jednak chłopaki, jak to chłopaki, zaczęli rozmawiać o seksie. Opowiadali o swoich łóżkowych podbojach. Poczułem się wtedy bardzo nieswojo. Kiedy szczegółowo opowiadali o tym, co robili w łóżku ze swoimi dziewczynami, robiło mi się niedobrze. Myślałem, że spalę się ze wstydu, kiedy przyszła moja kolej na pochwalenie się ‘taką historią’. Problemem było to, że nie miałem żadnej. Nigdy nie ciągnęło mnie do dziewczyn i do zaglądania im pod spódniczki. Gorzej. Nigdy nie czułem żadnych potrzeb seksualnych.

Ze swojego aseksualizmu zdałem sobie sprawę dobre trzy czy cztery lata wcześniej. Ale żeby było jeszcze zabawniej, byłem AS-em homo-romantycznym. Pragnąłem związku z mężczyzną. Ale nie chciałem relacji opierającej się na seksie. Potrzebowałem kogoś, kto rozumiałby mnie, wspierał i po prostu był obok. Wiedziałem, że nie mogło to być proste. W końcu znalezienie mężczyzny, który by mnie takiego zaakceptował byłoby bardzo ciężkie. Wszystkich aseksualistów było niewielu. Z tego prostego rachunku wychodzi, że znacznie mniej jest więc homo-romantycznych AS-ów. Była niewielka szansa, że spotkałbym kogoś takiego. Cóż, marzyć nikt mi nie zabroni.

W każdym razie, w szkole nigdy się nikomu nie przyznałem do braku popędu seksualnego. Zdawałem sobie sprawę, że dla przeciętnego nastolatka, w którym hormony buzowały, to mogłoby się wydawać wręcz abstrakcyjne. Ale taki właśnie byłem.

Nigdy nie miałem większych problemów z zaakceptowaniem siebie. Za stratę czasu za to uważałem próby stania się kimś innym tylko ze względu na społeczeństwo. Usilne staranie się wpasować w szufladki, które dla nas przygotowało społeczeństwo, nie było dla mnie. To byłaby czysta głupota, a mi było dobrze z tym kim jestem. I było mi absolutnie wszystko jedno co ludzie o mnie pomyślą, gdy się dowiedzą. Jedynym powodem, dla którego nic nie mówiłem była potrzeba spokoju. No i nie chciałem, żeby ludzie zawracali mi głowę swoimi problemami dotyczącymi mnie. Jeśli coś by im nie pasowało, to byłby tylko i wyłącznie ich problem.

Nigdy nie potrafiłem zrozumieć ograniczonych umysłów ludzi zaprogramowanych, aby postrzegać świat tylko tak, jak innym jest wygodnie. Nie chciałem być kimś takim. Bać się poruszać tematy tabu, bo „co ktoś sobie pomyśli”. Wolałem być wolnym, nawet jeśli to robiło ze mnie kosmitę. Cena zdecydowanie była warta świeczki.

Teraz, kiedy jestem już po studiach na swoim, nie boję się pokazywać kim jestem. Nie boję się wyrażania swoich poglądów, nawet jeśli nie są zgodne z powszechnie przyjętą opinią. Byłem tym kim chciałem być i czułem się z tym dobrze. Znalazłem mężczyznę, który mnie akceptuje i żyjemy razem już od kilku lat. Kochamy się, a mój aseksualizm nie przeszkadza w naszym związku. Przekonaliśmy się, że w życiu bardzo ważną umiejętnością jest możliwość zawierania kompromisów. Jest nam razem dobrze i obaj jesteśmy bardzo szczęśliwi.

Przekonałem się, że marzenia się spełniają- nawet takie, które wydają się być z góry skazane na porażkę. Ja odnalazłem moje szczęście przy boku wspaniałego mężczyzny. Nadal grałem na perkusji i wciąż sprawiało mi to niesamowitą radość. Życie stało się o wiele prostsze od kiedy zacząłem podążać własną ścieżką, a nie wydeptanymi przez innych szlakami.

Byłem szczęśliwy i tylko to się liczyło.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s