Night club- NijiHai [1/1]

Z okazji Międzynarodowego Dnia Pisarzy <3 Enjoy!
~~~~~~

Nijimura był strasznie znudzony swoją codzienną rutyną. Sprawy sądowe przestały być tak fascynujące i wciągające jak kiedyś, a stały się zwyczajnie przewidywalne. Miał dość czegoś takiego i chciał chociaż na chwilę oderwać się od tego wszystkiego. Udał się więc do miejsca, które jako pierwsze przyszło mu do głowy. Nie był znany z pochopności, a swoje decyzje zazwyczaj poddawał przemyśleniu, ale teraz potrzebował chociaż trochę spontaniczności. Tego mu właśnie brakowało w jego dwudziestopięcioletnim życiu.
Szybko załatwił wszystkie formalności i poszedł na piętro do pokoju opatrzonego numerem dwadzieścia siedem. Wszedł i nawet się nie rozglądając, podszedł do czarnej, skórzanej kanapy. Usiadł na niej wygodnie, nalał sobie czerwonego wina i oparł się o oparcie. Teraz musiał tylko chwilę poczekać.
– No proszę, proszę, panie kapitanie. Kto by się ciebie spodziewał w takim miejscu? – mężczyzna usłyszał za sobą znajomy, przepełniony ironią głos.
Odwrócił się i spojrzał prosto w oczy szarowłosego członka swojej dawnej drużyny. W wejściu do pokoju stał nie kto inny, a Haizaki Shougo. Ubrany był jednak strasznie dziwnie jak na niego. Chłopak miał na sobie czarny, luźny top na ramiączka z dużymi wycięciami zarówno na ręce jak i w dekolcie. Jedno ramiączko luźno zwisało z ramienia dodając mu powabu. Białe, krótkie spodenki i co najdziwniejsze czarne szpilki i ostry makijaż, dopełniały drapieżny wygląd młodszego chłopaka.
– Co ty tu robisz Haizaki?- zapytał głupio jak na siebie, Shuuzou. Był jednak niesamowicie zaskoczony tym co go tu zastało. Tego się w ogóle nie spodziewał.
– Przyszedłem dla ciebie zatańczyć- rzucił z kpiącym uśmiechem i wzruszył ramionami.
Chłopak zamknął za sobą drzwi i włączył kilka przełączników. Trzy różnokolorowe reflektory rzuciły światło na niewielką scenę z metalową rurą zamontowaną na niej, a z głośników cicho popłynęła klimatyczna muzyka. Szarowłosy z gracją wszedł na scenę i stanął obok swojego dzisiejszego rekwizytu. Był już przyzwyczajony do swojego stylu życia, ale nadal pamiętał jak upokarzające to było za pierwszym razem. Teraz czuł się podobnie, ale nie miał zamiaru pokazać po sobie skrępowania. Nie zamierzał dawać mu tej cholernej satysfakcji.
– Pracujesz tu?- padło kolejne pytanie z ust zaskoczonego klienta ekskluzywnego klubu nocnego.
Haizaki zaśmiał się kpiąco i skinął głową. Obiema rękami pewnie złapał się rury i zakręcił się wolno wokół niej, rozgrzewając się.
– Jak długo?- Shuuzou nadal był zdezorientowany, ale już starał się opanować i powrócić do swojego pewnego stylu bycia.
– Wystarczająco, żeby być tym najlepszym- odpowiedział szarowłosy. Spojrzał prosto w oczy swojego byłego kapitana i uśmiechnął się kątem ust. Kręcąc biodrami w rytm muzyki, zaczął powoli zjeżdżać w dół, tak że był przed mężczyzną w szerokim rozkroku. Jedną ręką nadal mocno trzymał się rury, a drugą prowokacyjnie przesunął od swojej łydki przez wewnętrzną stronę uda i zatrzymał ją dopiero na guziku swoich spodenek. Przy tym nadal patrzył prosto w te stalowoszare oczy, które go niemal hipnotyzowały. Zawsze miał słabość do tych jego przewiercających na wskroś oczu. Szybko skarcił się w myślach za takie wspominanie dawnych czasów. Miał to już za sobą i nie miał najmniejszego zamiaru powracać do tego co było kiedyś.
– Zawsze byłeś pewnym siebie gnojkiem- stwierdził z pełną powagą Nijimura, przy czym czujnie obserwował każdy ruch chłopaka.- Na jakiej jednak podstawie twierdzisz, że to właśnie ty jesteś najlepszy?
Haizaki uśmiechnął się z wyższością, co dziwnie wyglądało w sytuacji w jakiej obaj się znajdowali. Jednym, szybkim ruchem znalazł się z powrotem na prostych nogach. Odwrócił się tyłem do chłopaka, nadal kręcąc zachęcająco biodrami i obejrzał się na niego przez ramię. Uwielbiał tą pracę między innymi dlatego, że podobało mu się uwodzenie, kuszenie, a następnie patrzenie na tych wszystkich sfrustrowanych facetów, którzy nie wytrzymywali nawet do połowy jego występu. Tego jednego mężczyznę, który teraz siedział na tej czarnej kanapie wyjątkowo mocno chciał doprowadzić do takiego stanu. Uśmiechnął się do niego zmysłowo, lekko przy tym przymykając oczy.
– Widzę jak działam na mężczyzn- wyszeptał.- Zresztą, nie bez przyczyny szef wyznaczył za mój jeden występ taką kasę.
Mówiąc to zakręcił się wokół rury, po czym podskoczył i oplótł ją nogami. Puścił się rękoma i zmysłowo wygiął plecy, trzymając się w górze jedynie udami. Sprawiało to wrażenie jakby kogoś nimi oplatał i wisiał na swoim kochanku. Spojrzał na Nijimurę od dołu i oblizał sugestywnie usta.
Shuuzou zmierzył chłopaka spojrzeniem. Nie dało się ukryć, że szarowłosy bardzo na niego działał. Jego penis już dawno nie był całkowicie miękki, ale teraz już wyraźnie odznaczał się w jego dopasowanych spodniach. Samo patrzenie na chłopaka było elektryzującym przeżyciem. Haizaki strasznie się zmienił przez ostatnie lata, kiedy się nie widzieli. Tutaj, teraz mógł przyznać, że bardzo go pociągał taki wyzywający i seksowny. Tak inny od tego wyszczekanego małolata jakim go zapamiętał.
– Hej Shougo, mógłbyś mi obciągnąć, tak ze względu na starą znajomość- zamruczał nisko starszy mężczyzna.
Haizaki przymknął oczy, stając już na ziemi i odetchnął nerwowo. Powtarzał sobie, że ten etap ma już dawno za sobą. Grunt to nie dać się mu kolejny raz sprowokować. Wymusił na sobie kpiący uśmieszek i spojrzał na niego, wyzywająco oblizując usta.
– Nie jestem dziwką, tylko tancerzem- powiedział pewnie.
– Erotycznym, na to samo wychodzi- skontrował od razu czarnowłosy, uśmiechając się wrednie.
Droczenie się z tym niepokornym punkiem zawsze było świetną zabawą. Nadszedł czas, żeby sprawdzić, czy i w tej kwestii nic się nie zmieniło. Charakter ponoć jest o wiele trudniej zmienić niż sam wygląd.
– Jesteś żałosnym skurwielem- mruknął chłopak.
Zakręcił się kilka razy wokół rury, wskoczył na nią oplatając ją udami i zjechał w dół. Zakończył swój układ siadając w rozkroku z rurą pomiędzy swoimi, wyeksponowanymi w tym momencie, udami.
– Zresztą… tobie i tak bym nigdy nie obciągnął- powiedział z całą pewnością na jaką było go w tym momencie stać.
– Przyznaj się, marzysz o tym- zaśmiał się w ogóle nieskrępowany Shuuzou.
– Może kiedyś- powiedział butnie młodszy chłopak i wzruszył obojętnie ramionami. – Teraz nie tknąłbym cię nawet kijem.
Nijmura najpierw rozszerzył oczy w szoku na tak jawne potwierdzenie. Shougo, którego znał nigdy w życiu nie powiedziałby czegoś takiego. Następnie zmarszczył mocno brwi. Bezczelny gówniarz. Jak on się w ogóle do niego odzywał. Pozwalał sobie na zdecydowanie zbyt wiele. Chyba już zapomniał jak to jest porządnie oberwać. Jeśli jeszcze dłużej będzie prowokował starszego mężczyznę to będzie miał najprawdopodobniej okazję sobie przypomnieć to uczucie.
– Uważaj co mówisz- ostrzegł mężczyzna.
– I tak nic mi już nie możesz zrobić- zaśmiał się cynicznie szarowłosy.
Nie mógł i nie chciał dać się zastraszyć. Już nie. Był na to za stary, w końcu nie miał już tych szesnastu lat, a dwadzieścia trzy i potrafił sam o siebie zadbać.
Nijimura prychnął ze złości pod nosem i ignorując swój nie-tak-mały problem, szybko wstał z kanapy i ruszył w stronę tancerza. Zdziwił go trochę fakt, że ten nie ruszył się z miejsca i nie próbował nawet uciekać, tylko wciąż zawzięcie patrzył mu w oczy. To również się zmieniło- pomyślał gorzko.
Czarnowłosy stanął tuż przed chłopakiem i z zaskoczenia mocno uderzył zaciśniętą pięścią w ścianę zaraz obok twarzy niższego, nawet mimo szpilek, chłopaka.
Shougo zmrużył oczy, ale nawet nie drgnął. Kiedyś kuliłby się. Kiedyś. Teraz był innym człowiekiem. Nie bał się już, wiedział, że mimo przewagi chłopaka- tu jest bezpieczny.
– Nic mi nie zrobisz- powtórzył poważnie.
– Nie bądź taki pewien, Shou- warknął Nijimura.
Zmiany jakie się dokonały w chłopaku strasznie go irytowały. Nie wiedział jak w tak krótkim czasie można aż tak bardzo się zmienić. To nie był już ten sam narwany punk, którego tak uwielbiał. Do którego od zawsze miał ogromną słabość, ale nie potrafił się do tego przyznać- nawet przed sobą.
– Nie mów tak do mnie!- szarpnął się nagle chłopak i odsunął od wyższego mężczyzny.
Miał go już dość. Nie sądził, że ten wieczór będzie aż tak męczący, chociaż zdawał sobie sprawę z tego, że z Nijimurą zawsze było trudno wytrzymać. Teraz z całą siłą uderzyła w niego świadomość tego, że w gimnazjum był głupim szczeniakiem. Nie wiedział jak wtedy mógł zakochać się w tym człowieku. Jak w ogóle kiedykolwiek mógł myśleć, że ten jest genialnym facetem, a jego zalety przewyższają wszystkie wady. Musiał być naprawdę głupi.
Przecież Shuuzou nigdy nie traktował go nawet w najmniejszym stopniu dobrze. Zawsze wyżywał się na nim i zdawał się mieć chłopaka tyko do tego, aby móc się wyładować. W końcu Haizaki zazwyczaj był pod ręką. Zawsze kręcił się jak najbliżej czarnowłosego. Mógł wykorzystać sytuację w każdym momencie, bo ten lgnął do niego jak szczeniak potrzebujący uwagi.
– Co mi możesz niby zrobić?- zaśmiał się wrednie czarnowłosy.
Haizaki uśmiechnął się słodko i przejechał uwodzicielsko ręką po torsie chłopaka. Oblizał przy tym usta w bardzo sugestywny sposób.
– Naprawdę jesteś chujem- powiedział trzepocząc rzęsami, a później nagle kopnął chłopaka kolanem prosto w krocze.
Po tym szybko się od niego odsunął na stosowną odległość, patrząc jak mężczyzna złapał się za przód spodni sycząc niebezpiecznie. Po chwili, kiedy ból już zaczął powoli mijać, stanął prosto i spojrzał na chłopaka morderczym wzrokiem. Cholerny gówniarz, zdecydowanie za bardzo przeginał.
– Ty pierdolona cioto, chyba nie myślisz, że ujdzie ci to na sucho?- warknął agresywnie mężczyzna.
Szarowłosy zapobiegawczo cofnął się jeszcze o kilka kroków w tył, aż w końcu oparł się plecami o ścianę za sobą. Znalazł się w zdecydowanie niezbyt przystępnej sytuacji. Nie znosił być zapędzonym w kozi róg, a z Nijimurą zdarzało mu się to zdecydowanie zbyt często. Za łatwo dawał mu się podejść.
Uważnie patrzył na każdy ruch czarnowłosego, musiał się pilnować. W końcu starszy mężczyzna był nadal tak samo nieprzewidywalny jak zawsze. To była jedna z wielu cech, które znienawidził w tym człowieku. Wiedział, że on nigdy się nie zmieni, dlatego właśnie przestał się łudzić. Zaczął w końcu żyć własnym życiem, z dala od niego, a teraz on tak po prostu bezczelnie znowu wlazł w jego życie z buciorami. Nawet nie oczekiwał od niego zgody, aprobaty. Zwyczajnie- jak zawsze- robił cokolwiek chciał, nie zwracając uwagi na protesty ze strony innych. A Shougo chciał zaprotestować. Chciał się go w końcu pozbyć ze swojego życia, serca, pamięci. Raz, a dobrze i najlepiej na zawsze. Nie chciał tego zamętu jaki ten przystojny mężczyzna wprowadzał w jego dotychczas poukładane życie. Chciał znowu się od niego uwolnić. Nie mógł pozwolić się zniewolić i kolejny raz odebrać zdolność trzeźwego myślenia. Wyrósł już ze swojej dziecinnej ufności i naiwności. Nie mamił się mrzonkami, że czarnowłosy mógłby się zmienić. Wiedział, że to nigdy nie nastąpi.
– Jakiś problem, Shuuzou?- nagle usłyszeli cichy, a jednak bardzo dobitny głos, w którym słychać było przestrogę.
Nijimura odwrócił się gwałtownie i ze złością spojrzał na czerwonowłosego mężczyznę, który odważył się im przerwać. Warknął cicho pod nosem i nie odsuwając się od swojej przyszłej-niedoszłej ofiary, zlustrował Akashiego. Prawie nic z wyglądu się w nim nie zmieniło. Jego heterochromiczne oczy nadal patrzyły tak samo ostrzegawczo i niemal przytłaczały i przyszpilały człowieka do ziemi, jednak na czarnowłosego to nie działało. Chyba jedyną rzeczą jaka się zmieniła w Akashim była ta jego obsesja na jego punkcie. Chyba całkowicie mu to przeszło i jak widać wcielił się w rolę ultimate emperatora. Czarnowłosy nie wiedział czy powinien się z tego cieszyć, bo to raczej uniemożliwi mu już teraz wpływanie na jego decyzje. Jednak nadal nurtowała Nijjimurę jedna rzecz. Mianowicie, skąd ten czerwonowłosy chłopak się tutaj wziął?
– Nie interesuj się- odpowiedział szybko i ponownie spojrzał na szarowłosego, który teraz uśmiechał się, jakoś tak nienaturalnie dla niego, wesoło.
– Wiesz…- mruknął cicho Akashi, wolnym krokiem podchodząc do mężczyzny.- To jednak moja sprawa, kiedy ktoś stara się zastraszyć moją własność- skończył ostrzej i spojrzał na czarnowłosego tak inaczej niż kiedykolwiek. Jego wzrok, gdyby tylko mógł, sprawiłby, że Nijimura zniknąłby z powierzchni ziemi szybciej niż się na niej pojawił.
Szarowłosy, korzystając z nadarzającej się okazji, wyślizgnął się z klatki z rąk czarnowłosego i podszedł do Akashiego, kręcąc biodrami. Teraz z pełną premedytacją prowokował Nijimurę. Był bezpieczny, był z Akashim.
– Widzisz Nijimura, czasy się zmieniły- zaśmiał się Shougo i objął Akashiego w pasie, kładąc mu głowę na ramieniu w geście uległości.- Mówiłem, że nie możesz mi nic zrobić, bo nie należę do ciebie. Nigdy nie należałem.
Czarnowłosy prychnął pod nosem z ironią. Nie spodziewał się tego. Jak to się mogło w ogóle stać, że Shougo tańczył w klubie nocnym Akashiego, że obściskiwał Akashiego i nawet nie zaprzeczał, że należy do niego! Nie wierzył, po prostu to było nie do pomyślenia. Stary Haizaki nigdy by się tak nie zachował. No właśnie, ale to już nie był ten sam chłopak. Przecież czasy się zmieniły.
– Należę do Akashiego i tylko on ma prawo do mojego ciała i duszy. Jestem cały jego, bez względu na wszystko.
Czerwonowłosy uśmiechnął się drapieżnie, mrużąc oczy. Kiwnął przy tym głową, ale nie odezwał się ani się nie poruszył. Wiedział, że ta walka należała do Shougo.
– Nie wierzę- prychnął Shuuzou.
– Nie musisz. Takie są fakty- zaśmiał się Haizaki.- Myślę, że teraz możesz już iść. Nic tu po tobie.
Czarnowłosy pokręcił głową z politowaniem i warknął pod nosem. Cholerny gówniarz. Dawno powinien był dać sobie z nim spokój.
Szarowłosy odetchnął ciężko i wtulił swoją twarz w szyję Akashiego. W końcu poczuł się prawdziwie wolny. Żelazna pięść, ściskająca go za gardło od tak dawna, w końcu znikła i mógł odetchnąć pełną piersią. Było wolny od Nijimury. Wolny.

Reklamy

One thought on “Night club- NijiHai [1/1]

  1. Moje Kochanie wraca powoli do siebie *,* czas najwyższy i pora! Tyle czasu na to czekałam i jak zawsze, udowadniasz że warto było! Czekam na nexty, oby już niebawem się objawiły!
    Weny Moja Mała Myszko i czasu, orazzzzzzzzz mniej szlabanów xD
    Kocham Ciebie :****

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s